piątek, 13 sierpnia 2010

Okładka...

Wczoraj dzień lekko zwariowany. Ledwo się wyrobiłam. "Na wariata" śpieszyłam się ze zdjęciami. Przyszło zamówienie na okładkę do katalogu pasz. A tu jak na złość dobre słońce pojawiło się dopiero popołudniu. A jeszcze wieczorem leciałam za ostatnimi promieniami dobrego słońca do znajomych. Tam czekał już przyszykowany ogier na swoją kolejkę do sesji zdjęciowej. Nie wiem jak mi się to udało ale zdążyłam zrobić i jedno i drugie. Dziś już chyba nie będzie tak dobrze. Pochmurno, wrrrr....

2 komentarze:

  1. Śliczny ogier ! Andaluz? Ma nieziemska grzywę.. mmm;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie :-) To ogier czystej krwi arabskiej

    OdpowiedzUsuń